nieruchomości

nieruchomości

noclegi krakĂłw

noclegi krakĂłw

Ciekawe miejsca
nieruchomości
noclegi krakĂłw

Nawigacja

nieruchomości - noclegi kraków -

A potem pójdziemy na górę rozejrzeć się po okolicy. - Musimy być ostrożni. Przy tej mgle nie sposób dostrzec nadchodzących strażników. - Zajmę się tym. - Tylko bez zabijania! Ta karczma jest całkiem miła, dzięki niej mam co włożyć do garnka. A jeżeli ktoś zabije tu strażnika, będę musiał ją zamknąć. - Nie martw się, ziomku. Nie mam zamiaru nikogo zabijać dzisiejszej nocy. Poddasze było zakurzone i sprawiało wrażenie rzadko używanego. Oberżysta ostrożnie otworzył okno w szczytowej ścianie i usiłować coś dojrzeć w gęstym oparze. Za jego plecami Sparhawk zaszeptał po styricku i uwolnił zaklęcie. Wyczuł tam, we mgle, obecność człowieka. - Ostrożnie - powiedział

cicho. - Nadchodzi strażnik. - Nikogo nie widzę. - Słyszę go - rzekł Sparhawk. Nie było potrzeby wdawać się w zawiłe wyjaśnienia. - Masz dobry słuch, przyjacielu. Czekali obaj w ciemności, dopóki zaspany strażnik nie przeszedł mimo i nie zniknął we mgle. - Pomóż mi. - Oberżysta dźwignął jeden koniec ciężkiej belki na nieruchomoĹ›ci parapet. - Przerzucimy ją na mur i przejdziesz po niej. Potem rzucę ci koniec tej liny. Jest tu umocowana, a więc będziesz mógł się po niej ześliznąć. Przesunęli belkę nad uliczką przylegającą do muru otaczającego miasto. - Dzięki, ziomku - rzekł Sparhawk. Wspiął się na belkę i centymetr po centymetrze, ostrożnie dotarł

do jej końca. Potem złapał zwój liny, która wyłoniła się z mglistej ciemności. Spuścił ją z muru i zsunął się na dół. Po chwili był już za miastem. Lina zniknęła wessana we mgłę i dobiegł go odgłos wciąganej belki. - Bardzo sprytne - mruknął do siebie, oddalając się chyłkiem od miejskich murów. - Muszę zapamiętać to miejsce. Mgła trochę utrudniała określenie kierunku, ale trzymając się majaczącego po lewej stronie muru mógł mniej więcej zorientować się, dokąd idzie. Ostrożnie stawiał kroki. Noc była spokojna i panująca dookoła cisza zwielokrotniłaby każdy uczyniony nierozważnie hałas. Wtem przystanął. Instynkt nigdy go nie zawodził. Wiedział, noclegi krakĂłw

że jest obserwowany. Powoli wyciągnął miecz z pochwy uważając, aby nie zadzwonił. Z mieczem w jednej, a włócznią w drugiej ręce stał usiłując wzrokiem przebić mgłę i ciemności nocy. Wreszcie to ujrzał: Ledwie żarzyło się w ciemności. Było tak słabe, że większość ludzi nie zwróciłaby na to uwagi. Ognik zbliżył się i rycerz stwierdził, że miał zielonkawy odcień. Sparhawk zamarł w bezruchu i czekał. Przez mgłę szła jakaś postać, niewyraźna, ale rzeczywista. Wydawało się, że jest odziana w czarną szatę z kapturem, spod którego sączył się ów słaby blask. Postać była dość wysoka i sprawiała wrażenie nienaturalnie chudej, prawie szkieletu. Sparhawkiem

wstrząsnął zimny dreszcz. Zamruczał po styricku, poruszając palcami na rękojeści miecza i drzewcu włóczni. Uniósł włócznię i uwolnił zaklęcie. Zaklęcie było stosunkowo proste i miało pomóc w zidentyfikowaniu majaczącego we mgle kształtu. Sparhawk z trudem się opanował, by nie krzyknąć ze zgrozy, gdy poczuł zło emanujące z postaci ukrytej hotele w warszawie w mroku. Cokolwiek to było, nie było istotą ludzką. Po chwili z mroków nocy dobiegł go upiorny, metaliczny chichot. Postać zawróciła i oddaliła się. Szła pokracznie, jakby jej kolana zginały się do tyłu. Rycerz nie ruszył się z miejsca, dopóki wrażenie zła nie odpłynęło. Czymkolwiek to było, odeszło. - Zastanawiam

się, czy to nie jest kolejna niespodzianeczka Martela - mruknął Sparhawk pod nosem. Martel był renegatem, wyklętym rycerzem Zakonu Pandionu. On i Sparhawk niegdyś przyjaźnili się, ale to było dawno temu. Teraz Martel pracował dla prymasa Anniasa i to właśnie on dostarczył truciznę, którą Annias omal nie zabił królowej. Sparhawk bezszelestnie podążał dalej, nadal trzymając w pogotowiu miecz i włócznię. W końcu dostrzegł pochodnie znaczące zamkniętą wschodnią bramę miasta i dzięki nim ustalił, że cel, do którego zmierzał, jest już blisko. Nagle usłyszał za sobą ciche sapanie, przypominające odgłosy wydawane przez węszącego psa. Ponownie dobiegł go metaliczny chichot. Przeszukał pośpiesznie zakamarkipamięci

hotele w warszawie -

hotele w warszawie

hotele w warszawie

Nawigacja

Ciekawe miejsca
hotele w warszawie