brokerzy ubezpieczeniowi

brokerzy ubezpieczeniowi

Nawigacja

broker

broker

Ciekawe miejsca
brokerzy ubezpieczeniowi
broker

brokerzy ubezpieczeniowi - broker -

płaszcz, a topór bojowy spoczywał przytroczony rzemieniami do siodła. ,,Temu młodzianowi - pomyślał prawie z niechęcią Sparhawk - potrzebny będzie wkrótce solidny trening w posługiwaniu się mieczem i to zanim się zbytnio przyzwyczai do swego topora”. - Dostojny panie Sparhawku! - Berit ściągnął wodze swego konia. - Z tyłu nadjeżdża kolumna gwardzistów. - Z jego wierzchowca unosiły się kłęby pary. - Ilu ich jest? - Około pięćdziesięciu i ostro galopują. Mgła na chwilę się rozwiała i zobaczyłem, jak nadjeżdżają. - Jak są daleko? - Około pół ligi. Dotarli do tej doliny, z której właśnie wyjechaliśmy. Sparhawk zastanawiał się przez chwilę. - Chyba możemy pozwolić sobie na niewielką zmianę

w naszych planach - zdecydował. Rozejrzał się. W rzednącej mgle dostrzegł ciemny zarys. - Panie Tynianie - rzekł do brokerzy ubezpieczeniowi alcjonity - tam chyba jest zagajnik. Zbierz pozostałych i ukryjcie się pośród drzew, nim nadjadą gwardziści. Ja zaraz do was dołączę. - Potrząsnął wodzami swego rumaka. - Faranie, chcę zamienić kilka słów z panem Olvenem - zwrócił się do złośliwego srokacza o zmierzwionej sierści i paskudnym pysku. Faran zestrzygł nerwowo uszami, po czym ruszył galopem. - Opuszczamy cię tutaj, panie Olvenie - oznajmił Sparhawk rycerzowi prowadzącemu kolumnę. - Z tyłu nadjeżdża pół setki gwardzistów. Chcę zniknąć, nim się przybliżą. - Dobry pomysł. -

Olven nie lubił szastać słowami. - A może byście tak pobawili się z nimi w kotka i myszkę? - zaproponował Sparhawk. - Dopóki was nie dogonią, nie będą w stanie stwierdzić, czy nadal znajdujemy się razem. Na twarzy Olvena pojawił się chytry broker uśmieszek. - Nawet do samego Demos? - zapytał. - Bardzo by nam to pomogło. Omiń Lendę, jedź na przełaj polami. Na południe od miasta wróć na trakt. Jestem pewien, że Annias ma swoich szpiegów również w Lendzie. - Powodzenia, panie Sparhawku - powiedział Olven. - Dzięki. - Sparhawk ścisnął mu prawicę, - Może być nam potrzebne. - Skierował Farana w bok od drogi i

drużyna zbrojnych minęła go w galopie. - Zobaczymy, jak szybko potrafisz dopaść tego lasku - zwrócił się rycerz do wierzchowca. Faran parsknął kpiąco i skoczył do przodu pędząc na złamanie karku. Kalten czekał na skraju zagajnika. Jego szary płaszcz był ledwo widoczny we mgle. - Pozostali są między drzewami - raportował. - Czemu pan Olven tak pędzi? - Poprosiłem go o to. - Sparhawk zeskoczył firma ubezpieczeniowa z siodła. - Gwardziści nie domyślą się, że opuściliśmy kolumnę, dopóki pan Olven będzie trzymał się pół ligi czy ligę przed nimi. - Jesteś sprytniejszy, niż na to wyglądasz, Sparhawku - powiedział Kalten, również zsiadając z wierzchowca. - Zabiorę stąd

konie. Unosząca się z nich para może je zdradzić. - Zerknął na Farana. - Powiedz tej twojej wstrętnej bestii, żeby mnie nie ugryzła. - Słuchaj go i bądź grzeczny - polecił Sparhawk swemu rumakowi. Faran stulił uszy i rzucił mu złe spojrzenie. Gdy Kalten odprowadzał konie, Sparhawk położył się na brzuchu w niskich zaroślach. Zagajnik był oddalony od traktu nie więcej niż o pięćdziesiąt kroków. Zbliżał się świt, mgła rzedniała coraz bardziej i rycerz mógł obserwować znaczną część drogi. Wtem z południa przygalopował samotny ubezpieczenie gwardzista w czerwonym mundurze. Miał dziwnie tępy wyraz twarzy, jechał trzymając się sztywno w siodle. - Zwiadowca? - wyszeptał Kalten,

podczołgując się blisko przyjaciela. - Więcej niż pewne - odszepnął Sparhawk. - Czemu szepczemy? - zapytał Kalten. - Nie może nas przecież usłyszeć w hałasie czynionym przez końskie kopyta. - Ty zacząłeś. - To z przyzwyczajenia. Zawsze szepczę, gdy się skradam. Zwiadowca wjechał na szczyt wzgórza, potem zawrócił pognał z powrotem. Na jego twarzy nadal malowała się bezmyślność. - Zajeździ konia na śmierć - powiedział Kalten. - To jego koń. - Masz rację. To jego sprawa, że będzie musiał iść piechotą, gdy mu padnie. - Spacer dobrze robi gwardzistom. Uczy ich pokory. Pięć minut później przegalopował obok nich cały oddział. Dowódca był wysoki, chudy, osłonięty czarną szatą. Jego plecy robiływrażenie

firma ubezpieczeniowa - ubezpieczenie -

Nawigacja

firma ubezpieczeniowa

firma ubezpieczeniowa

Ciekawe miejsca
ubezpieczenie
firma ubezpieczeniowa

ubezpieczenie

ubezpieczenie